Z pamiętnika

Wczorajszy dzień zapowiadał się gorzej :)
Bo:
- to pierwszy dzień po tygodniu wolnego od szkołu
- miała być kartkówka ze wzorów z tablic matematycznych CKE (które możemy mieć na maturze, ale na lekcjach nie). Nie było ba matematyczka zgubiła swój kalendarz
- miała być  dwugodzinna klasówka z litosfery, ale kupiliśmy geografce kawę i ciastka xD

Poznaliśmy naszych egzaminatorów na ustnych i terminy. Wszyscy nauczyciele w kółko gadali, że zaraz matura, a my nic nie umiemy. Gdzie byli przez 3 lata? W ciągu dwóch godzin grografii przyspieszone lekcje z zagadniej dla 3 klasy, a my nawet nie skończylisiśmy dla drugiej + powtarzamy 1klasę. Z polskim podobnie jeszcze jesteśmy w 2 klasie (przed feriami mieliśmy lekcję wprowadzającą do Dwudziestolecia międzywojennego). I kogo to wina, że tak wolno robimy materiał? Podobno nasza! :/ akurat.....

Udostępnij ten post

1 komentarz :

  1. ach ten szaleńczy pęd przed maturą- pamiętam to doskonale, chociaż moi akurat wyrabiali się całkiem nieźle. to był chyba jedyny moment w życiu, gdy zrobiłam sobie harmonogram nauki wszystkich maturalnych przedmiotów i trzymałam się go zaskakująco mocno. ;)
    a co do przekupywania kawą i ciastkami, my kiedyś historykowi kupiliśmy tort urodzinowy, żeby nam lekcja przepadła. ;)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń