Z pamiętnika

Jak ten czas szybko leci...  Przecież niedawno był wrzesień 2013. Poznałam wtedy nową klasę, nowych znajomych kilkoro z nich się wykruszyło i nie dotrwało do kolejnej klasy. Za to 2 klasa była najlepsza. Nie było wśród nas widocznych podziałów, które ujawniły się w tym roku. Klasa jest jaka jest, ale jeśli ktoś czegoś potrzebuje reszta pomoże. Teraz stanęliśmy za koleżanką, która wpadła w konflikt z nauczycielką, tylko dlatego, że nie chciała zdawać matury z geografii, a później wycofała się z konkursu. Teraz dziewczyna ma przesrane, a podobno babka nie jest mściwa.... (tak ona twierdzi) Jakoś jej nie wierzę. Nauczycielka obiecała naszej grupie, że jeśli ktoś przejdzie do drugiego etapu to na koniec roku podwyższy tej osobie ocenę o jedną. Dziewczyna przeszła nawet i do 3, ale powiedziała, że nie jadzie do stolicy, bo geografia się nie liczy jej na studia. Teraz bidulka walczy o świadectwo z czerwonym paskiem... Mam nadzieję, że się jej uda.
Ogólnie to co roku ktoś wpadał w jakiś konflikt z nauczycielem. Czy to jakaś tradycja?
Do jutra wystawienie ocen, a 24 zakończenie roku :D
Później jeszcze 6 dni tortur w maju i najdłuższe wakacje w życiu ^.^

Udostępnij ten post

1 komentarz :

  1. No, to prawda. Czas leci niepostrzeżenie szybko..

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń